14 sierpnia 2014

Błyskawiczna pasta sojowa.
Wykonanie jej zajmuje zaledwie ok. 10 minut. Tyle czasu właśnie gotuje się grys sojowy, który stanowi jej bazę.
Korzyści z spożywania past jest wiele.
Możemy do nich dodać zbawienne, najwyższej jakości tłuszcze roślinne, ponieważ serujemy je "na zimno".
Grys sojowy to produkt bogaty zarówno w białko ( w klasie białka roślinnego, ma wysoką strawność ) oraz błonnik.

Możemy przygotować jej sporą ilość. Świetnie sprawdza się jako dodatek do dań głównych lub do smarowania pieczywa.

Składniki:
- opakowanie grysu sojwego (lub kotletów). Polecam z certyfikatem BIO,
- kilka pomidorów w zalewie,
- świeży pomidor,
- liście pietruszki,
- wybrany olej roślinny, najlepiej lniany, 
- sól, pieprz,
- zioła, mój wybór to - tymianek i cząber.

Grys sojowy wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy ok 10 min, po czym odsąrczamy. Wszystkie składniki, za wyjątkiem liści pietruszki i oleju, blendujemy na gładką masę. Dopiero po jej uzyskaniu i schłodzeniu dodajemy dwa pozostałe produkty.
Smacznego !




Orzeźwiające maliny oraz słodka i ciepła czekolada tworzą cudowne połączenie, prawdziwa rozkosz dla kubków smakowych.
Taki posiłek najlepszy jest rano, dzięki czemu, przez dalszą część dnia będziemy mieli  szansę spożytkować pólę "czekoladowej energii".
Czy nie byłyby idealnym rozpoczęciem niedzielnego, spokojnego poranka? 

Do wykonania używam gotowej, gorzkiej czekolady, o ok.70 % zawartości kakao.

Potrzebne są:
- tabliczka czekolady o ok. 70 % zawartości kakao,
- 2/3 szklanki mleka roślinnego/ krowiego
- garść malin,
- 3 łyżki ugotowanych płatków lub kaszy jaglanej,
- kto chce, może także użyć soku malinowego.

Wykonanie potrwa zaledwie 3 minuty.
W garnuszku podgrzewamy mleko, po czym dodajemy do niego rozdrobnioną na kostki czekoladę. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Przelewamy do miseczki. Gdy temperatura będzie bliska pokojowej, dodajemy maliny. Pamiętając, że maliny są jednymi z najbardziej bogatych w witaminę C produktów,  uważajmy aby nie poddać ich działaniom gorącej masy czekoladowej.

Et voilà. Bon appetit !




30 lipca 2014

Zwyczajny pęczek włoszczyzny może posłużyć jako bohater  pysznego dania jednogrankowego.
W tym wypadku będą mu towarzyszyć pestki dyni oraz słonecznika, cukinia.
Smak dopełnią czosnek niedźwiedzi, pieprz, papryka w proszku.

Składniki:
włoszczyna (marchew, seler, pietruszka obrane i starte na tarce), por pokrojony
cukinia - plastry pokrojone do 1 cm, nalezy je mocno posolić i odczekac 30 min. a następnie umyć
oliwa
1/2 szklanki słonecznika
1/2 szklanki pestek dyni
kasza gryczana biała ( zwyczajna może się nie sprawdzić ) lub ryż paraboloid  - 200 g
ulubione przyprawy np. czosnek niedźwiedzi ok 1 łyżka, papryka słodka 1 łyżeczka, pieprz kolorowy świeżo mielony, liść laurowy

Wykonanie:
do garnka wlewamy 1/2 szklanki wody i ok 3-4 łyżek oliwy,  dodajemy liść laurowy, wszystkie warzywa, suche nasiona. Dusimy pod przykryciem ok. 10 min. Następnie dodajemy przyprawy, kaszę/ ryż oraz 3 szklanki wody. Gotujemy do miękkości przez kolejne 20 min, mieszając, a gdy jest potrzeba dodając wody.
Smacznego!




Przepis na bardzo szybkie i smaczne danie. Wbrew pozorom, sos pomidorowy smakuje inaczej niż zwykle. Proponuję w dwóch wariantach: z goździkami lub estragonem. Za każdym razem nabiera innego charakteru, a danie sprawdza się znakomicie w upalne dni, wnosząc sporą porcję minerałów.


Składniki:
1-2 cebule (aby ułatwić- można zetrzeć je na tarce- czym prościej, tym lepiej)
przecier pomidorowy, może być w kartoniku ( ja użyłam domowy, wykonany zeszłej jesieni )
oliwa, sól
ser tofu (pokrojony w kostkę), ja użyłam o smaku naturalnym
*wariant 1- z estragonem
*wariant 2 - z goździkami ok 5 szt. (pomidory i goździki  tworzą znakomite połączenie)

Wykonanie:
Rozgrzewamy oliwę (ok. 2 łyżek). Dodajemy cebulę, aby się zeszkliła. Po kilku minutach dodajemy wybraną przyprawę (estragon/ goździki). Po chwili dodajemy przecier pomidorowy oraz tofu oraz nieci soli. Podgrzewamy przez kolejne 10 min.

Możemy podawać z ryżem.


19 lutego 2014



Przepis na chlebek podobny jest do poprzedniego. Tym razem, zamiast mielonego siemienia lnianego używamy nieco puree ziemniaczanego, dzięki czemu staje się on łatwiejszy do wykonania.
Jest naprawdę smaczny, co potwierdziła moja ( wybredna dość ) rodzina podczas degustacji ;)
Forma, jakiej, używam nie jest keksówką, ale ma kształt kwadratowy. Chleb po urośnięciu ma ok. 4 cm wysokości. Wolę taki kształt, ponieważ kroję go w kwadraty, łatwiej się kroi do kanapek. Zdjęcia przedstawiają 1/4 całości po wypieku. Jak widać, podaję proporcję na dość niedużą ilość produktu. Dobrze jest podwoić lub nawet potroić ilość składników i upiec kilka takich bochenków.

Składniki:
- 2 szklanki (250 g) maki gryczanej

- 1/4 szklanki  mąki ziemniaczanej
- 20g (1/5 z opakowania) świeżych drożdży
- 1 mały ziemniak lub 1/2 dużej sztuki - zblendowane lub mocno utłuczone na gładkie puree

- 1 i 1/4 (300 ml )szklanki ciepłej wody
- łącznie 50- 70 g wybranych dodatków np.
słonecznika/ siemienia lnianego/ pestki dyni/ oliwki
- 1 łyżeczka soli.


W misce mieszamy produkty sypkie oraz rozkruszone drożdże, ziemniaki i wybrany dodatek. Starannie mieszamy. Następnie, odstawiamy na ok. 20 min w ciepłe miejsce, aby masa mogła urosnąć. Ponownie znów raz mieszamy (nie martw się, że znów objętość zmaleje- nic nie szkodzi) i przekładam do formy ( ja wykładam na pergamin posmarowany delikatnie olejem).  Kolejny raz pozwalamy, aby chlebek urósł- 10 min w ciepłym miejscu. Następnie, pieczemy go w temp. Ok. 180 stopni przez ok. 30-40 min. Najlepiej z termoobiegiem.





17 lutego 2014

Jest to równie dobry odpowiednik tradycyjnych naleśników;)

Mleko z powodzeniem może być zastąpione wodą niegazowaną lub jeśli masz ochotę mlekiem roślinnym, zaś jajo kurze bananem, którego należy starannie zblendować. Do tego możliwa jest jeszcze jedna zmiana- mąka gryczana zamiast pszennej (dla bezglutenowców). Finalnie naleśniki wychodzą i smakują świetnie. Delikatnie wyczuwalny jest smak banana, toteż sprawdzą się one bardziej w wersji na słodko niż wytrawne. 
Nie dowiesz się jak smakuje, póki sam(a) nie spróbujesz !
Składniki
1 banan- najlepiej duży i dojrzały (nie powinien być zielony )
1 szklanka mąki gryczanej/ pszennej
Woda /mleko roślinne- w ilości ok. ½-  1  szklanki- dla takiej konsystencji jaką najbardziej lubimy
1 łyżeczka oleju

Wszystkie składniki wystarczy połączyć i razem zblendować/ zmikserować na gładką masę. Jeśli wolisz, zamiast połączyć olej z ciastem naleśnikowym, możesz wysmarować nim patelnie. Ja jednak wolę tą pierwszą wersję.Smażymy naleśniki na rozgrzanej patelni i dodajemy ulubiony farsz.

Rewelacyjne rozwiązanie dla osób unikających gluten. Oczywiście, możemy dodać takie dodatki jakie najbardziej lubimy, aby chleb smakował jeszcze lepiej. Do wypieku używana jest mąka gryczana, która naprawdę dobrze smakuje. Szczerze mówiąc- jedyną dostrzegalną różniącą jest fakt, że chleb nie jest tak wilgotny i puszysty jak ten z mąki pszennej. Ale co najważniejsze- nie ma w sobie białka glutenu i jest smacznym pieczywem.

Składniki:
250 g maki gryczanej
50 g mąki ziemniaczanej
20 g świeżych drożdży
2 łyżki siemienia lnianego (zmielone) + 9 łyżek wrzątku
50 g słonecznika/ siemienia lnianego lub innego ziarna
300 ml ciepłej wody
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki cukru trzcinowego.

*dodatek- 50g oliwek/ pomidorów suszonych/ pestek dyni/ suszonej śliwki

 

Zmielone siemię należy zalać 9 łyżkami wrzątku i odstawić. W międzyczasie w misce mieszamy produkty sypkie oraz rozkruszone drożdże i wybrany dodatek. Składniki dokładnie mieszamy, po czym, dodajemy zalane wodą mielone siemię lniane. Znów starannie mieszamy. Następnie, odstawiamy na ok. 20 min w ciepłe miejsce, aby masa mogła urosnąć. Ponownie znów mieszamy (nie martw się, że znów objętość zmaleje- nic nie szkodzi) i przekładam do formy ( ja wykładam na pergamin posmarowany delikatnie olejem).  Kolejny raz pozwalamy aby chlebek urósł- 10 min w ciepłym miejscu. Następnie, pieczemy go w temp. Ok. 180 stopni przez ok. 30-40 min.